Ile jeszcze razy będziemy czytać o kolejnych informacjach o politycznych skandalach, aferach, podwyżkach, zadłużeniu państwa czy bezczelności rządzących? To samo, wyświechtane hasło: „Trzeba wyjść na ulicę!”? Ile jeszcze razy ktoś napisze te cztery słowa, zbierze kilkadziesiąt polubień, poczuje się przez chwilę jak przywódca narodowego powstania, a następnego dnia wróci do swojego życia, pozostawiając wszystko dokładnie takim, jakim było?
Dlaczego samo wyjście na ulicę nie wystarczy?
Kochani, najwyższy czas powiedzieć sobie coś bardzo niewygodnego. Samo nawoływanie do wyjścia na ulicę nie jest żadnym planem zmiany państwa. Nie jest strategią polityczną ani programem naprawy ustroju. Nie jest nawet początkiem poważnej organizacji społecznej. Najczęściej jest po prostu sposobem na rozładowanie własnej frustracji i stworzenie sobie złudzenia, że zrobiło się coś ważnego. Bo przecież człowiek napisał komentarz, wezwał naród do działania, postawił trzy wykrzykniki i może już spokojnie uznać, że wykonał swój obywatelski obowiązek.
Co dzieje się po zakończeniu protestu?
Tylko co dalej? Załóżmy, że jutro na ulicach polskich miast pojawi się sto tysięcy ludzi. Załóżmy nawet, że będzie ich milion. Wykrzyczą swoje niezadowolenie, przyniosą transparenty, wygłoszą przemówienia, a później wrócą do domów. Ale co stanie się następnego dnia? Czy powstanie gotowy projekt zmian ustrojowych? Czy ktoś zorganizuje pracę w poszczególnych okręgach wyborczych? Kto podejmie rozmowy z mieszkańcami, zbuduje lokalne struktury, przygotuje kandydatów, zbierze podpisy i doprowadzi do rzeczywistych zmian prawa? Przede wszystkim trzeba zadbać o to, aby energia społecznego sprzeciwu nie została po raz kolejny wykorzystana przez ludzi, którzy marzą jedynie o zajęciu miejsc obecnych polityków.
Właśnie na te pytania niemal nigdy nie odpowiadają ludzie, którzy z taką łatwością nawołują do wyjścia na ulicę.
Protest społeczny a trwała zmiana systemu
Nie twierdzę, że protesty społeczne są bez znaczenia. Historia pokazuje, że potrafią wywierać presję, ujawniać skalę niezadowolenia i zmuszać władzę do ustępstw. Ale protest nie jest tym samym co trwała zmiana systemu. Można doprowadzić do dymisji ministra, wycofania jednej ustawy, a nawet upadku rządu, i nadal pozostawić nietknięte mechanizmy, które pozwalają kolejnym ekipom postępować dokładnie tak samo. Jeżeli po wielkim społecznym zrywie nie ma organizacji, programu, odpowiedzialnych ludzi i zdolności przełożenia postulatów na obowiązujące prawo, bardzo szybko okazuje się, że zmieniły się nazwiska, lecz obywatele nadal pozostają w tej samej sytuacji.
Polska potrzebuje zorganizowanej siły obywatelskiej
I dlatego od dawna powtarzam, że największym problemem Polski nie jest brak ludzi niezadowolonych z obecnej polityki. Tych mamy miliony. Problemem jest brak wystarczająco silnej, zorganizowanej i konsekwentnej siły obywatelskiej, która potrafiłaby zamienić niezadowolenie w rzeczywistą zmianę zasad sprawowania władzy.
Bo proszę mi powiedzieć, co jest trudniejsze? Napisać pod artykułem „Wszyscy na ulicę”, czy poświęcić kilka godzin miesięcznie na pracę w lokalnej organizacji? Co wymaga większej odpowiedzialności? Krzyczeć, że wszyscy politycy są jednakowi, czy pomóc znaleźć uczciwych, kompetentnych ludzi gotowych do publicznego działania i społecznej kontroli? Co jest bardziej potrzebne Polsce? Kolejny dzień zbiorowej złości czy kilka lat systematycznej pracy nad rozwiązaniami, które odbiorą politykom możliwość bezkarnego ignorowania obywateli?
Aktywność obywatelska wymaga czegoś więcej niż oburzenia
Niektórzy uwielbiają wielkie słowa o rewolucji, ale kiedy pojawia się propozycja zwykłej, konkretnej pracy organizacyjnej, nagle zaczynają się wymówki. Nie ma czasu, nie ma sensu, wszyscy są tacy sami, system i tak nie pozwoli, wybory są bez znaczenia, a najlepiej poczekać, aż ktoś inny wreszcie zrobi porządek. I tak mijają kolejne lata, kolejne rządy przychodzą i odchodzą, a ci sami ludzie niezmiennie piszą pod kolejnymi wiadomościami, że trzeba wyjść na ulicę.
Jak wygląda rzeczywista praca na rzecz zmiany politycznej?
Tymczasem poważna zmiana polityczna wymaga czegoś znacznie mniej widowiskowego, ale o wiele bardziej wymagającego. Wymaga tworzenia struktur, organizowania spotkań, budowania zespołów w okręgach wyborczych, przygotowywania ludzi do odpowiedzialnych funkcji, prowadzenia rozmów z obywatelami, opracowywania rozwiązań prawnych i zdobywania społecznego zaufania poprzez rzeczywistą działalność. Wymaga obecności nie tylko na Facebooku, lecz również w miastach, gminach i lokalnych społecznościach.
Polska Demokracja Bezpośrednia — budowanie realnej alternatywy
Właśnie dlatego budujemy Polską Demokrację Bezpośrednią. Nie po to, żeby organizować kolejne widowisko polityczne, lecz po to, aby stworzyć ogólnopolskie środowisko ludzi, którzy rozumieją, że obywatel nie powinien być potrzebny politykowi wyłącznie w dniu wyborów.
Dlaczego budujemy struktury w 41 okręgach wyborczych?
Pracujemy nad strukturami obejmującymi 41 okręgów wyborczych, ponieważ nie da się zbudować poważnego ruchu ogólnopolskiego wyłącznie poprzez internetowe deklaracje. Potrzebni są ludzie w każdym regionie, gotowi spotykać się, rozmawiać, organizować, wyjaśniać ideę demokracji bezpośredniej i przekonywać innych do konkretnych mechanizmów kontroli władzy.
Jakie narzędzia demokracji bezpośredniej proponujemy?
Naszym celem jest doprowadzenie do takich zmian, aby obywatele otrzymali skuteczne narzędzia wpływu na decyzje państwowe również pomiędzy wyborami. Mówimy o rzeczywistej inicjatywie obywatelskiej, referendum, wecie obywatelskim i możliwości rozliczania przedstawicieli, którzy przestają działać zgodnie z interesem swoich wyborców. Nie chodzi więc o wymianę jednej grupy polityków na drugą, lecz o zmianę relacji między społeczeństwem a władzą.
Jak legalnie i trwale zmienić system polityczny?
I teraz rzecz najważniejsza. Takich zmian nie wprowadzi się samym krzykiem. Trzeba doprowadzić do ich uchwalenia, a to oznacza konieczność wykorzystania legalnych mechanizmów działania politycznego, w tym również wyborów i pracy parlamentarnej. Można nie lubić obecnych zasad, można uważać je za niesprawiedliwe, można domagać się ich głębokiej przebudowy, ale jeżeli chcemy je zmienić w sposób pokojowy i trwały, musimy mieć zdolność skutecznego działania w ramach obowiązującego porządku prawnego.
Nie oznacza to akceptacji wszystkich jego wad. Przeciwnie, oznacza świadome wykorzystanie dostępnych narzędzi po to, aby te wady usunąć.
Czy można zmienić system, korzystając z jego mechanizmów?
Słyszę czasami, że nie można zmienić systemu, uczestnicząc w jego mechanizmach. A ja pytam, w jaki konkretnie sposób zamierzacie zmienić konstytucję, ustawy i zasady funkcjonowania państwa, jeżeli z góry odrzucacie każdą legalną drogę prowadzącą do ich zmiany? Kto ma ustanowić nowe prawo? Czy można zapewnić ciągłość funkcjonowania państwa? Kto ma zagwarantować, że po wielkim wybuchu społecznego gniewu nie pojawi się kolejna grupa ludzi, która przejmie władzę i uzna, że teraz to ona będzie decydować za wszystkich?
Nie potrzebujemy kolejnego wybawcy ani kolejnego politycznego przewrotu, po którym obywatele ponownie zostaną odesłani do domów. Potrzebujemy organizacji zdolnej doprowadzić do tego, aby społeczeństwo uzyskało trwałe instrumenty kontroli nad każdą władzą, niezależnie od tego, kto będzie ją sprawował.
Co możesz zrobić zamiast nawoływać do wyjścia na ulicę?
Dlatego wszystkim, którzy po raz kolejny piszą „trzeba wyjść na ulicę”, proponuję coś konkretnego. Zamiast ograniczać się do kolejnego komentarza, zainteresujcie się działalnością organizacji w swoim regionie. Przyjdźcie na spotkanie, poznajcie ludzi, przedstawcie własne pomysły, pomóżcie tworzyć struktury, rozmawiajcie z sąsiadami, znajomymi i rodziną. Zainteresujcie się tym, co dzieje się w waszych samorządach, uczestniczcie w sesjach rad miejskich, sprawdzajcie decyzje lokalnych władz i uczcie się korzystać z przysługujących wam praw.
Zaangażuj się w Polską Demokrację Bezpośrednią
Jeżeli popieracie ideę Polskiej Demokracji Bezpośredniej, pomagajcie ją wyjaśniać i rozwijać. Jeśli macie wątpliwości, zadawajcie pytania. Jeżeli dostrzegacie błędy, wskazujcie je. Ale nie oczekujcie, że ktokolwiek zbuduje poważną alternatywę polityczną wyłącznie na podstawie internetowego oburzenia.
Nie pozwól, aby wcześniejsze rozczarowania zatrzymały kolejne próby
I nie opowiadajcie mi, że organizowanie się jest bez sensu, ponieważ wszystkie dotychczasowe próby kończyły się rozczarowaniem. To, że inni nie osiągnęli swoich celów, nie dowodzi, że należy zrezygnować z każdej następnej próby. Dowodzi jedynie, że trzeba wyciągać wnioski, unikać wcześniejszych błędów i budować rozwiązania odporne na nadużycia.
Najłatwiej jest ogłosić, że nic się nie uda. Wtedy nie trzeba niczego organizować, za nic odpowiadać ani ryzykować własnego czasu. Można przez następne dwadzieścia lat obserwować kolejne afery i z pełnym przekonaniem powtarzać, że przecież od początku wiedziało się, jak to wszystko się skończy.
Tylko że z takiego podejścia nie powstanie ani jedna sprawna struktura, ani jeden projekt ustawy, ani jeden mechanizm obywatelskiej kontroli.
Polska potrzebuje ludzi gotowych do działania
Kochani, Polska nie potrzebuje wyłącznie ludzi, którzy potrafią się oburzać. Potrzebuje ludzi, którzy potrafią się organizować, współpracować, uczyć się, brać odpowiedzialność i konsekwentnie realizować wspólnie ustalone cele.
Dlatego zamiast kolejnego pustego wezwania „wszyscy na ulicę” chciałbym coraz częściej słyszeć: „Przychodzę na spotkanie. Pomogę w swoim okręgu. Zorganizuję ludzi. Włączę się w pracę. Zrobię coś konkretnego”.
Od społecznego gniewu do trwałej zmiany
Bo prawdziwa siła społeczeństwa nie polega na tym, że raz na jakiś czas potrafi ono głośno wyrazić swój gniew. Polega na tym, że potrafi ten gniew zamienić w trwałą organizację, konkretne rozwiązania i skuteczną kontrolę nad władzą.
I właśnie taką drogę proponujemy w Polskiej Demokracji Bezpośredniej. Nie obiecujemy, że będzie łatwa ani że przyniesie natychmiastowe rezultaty. Ale przynajmniej jest to droga oparta na pracy, organizacji i konkretnym celu, a nie na przekonaniu, że wystarczy wykrzyczeć swoje niezadowolenie, aby następnego dnia obudzić się w lepszym państwie.
Jeszcze raz: samo wyjście na ulicę nie zastąpi organizacji
Samo wyjście na ulicę nie zastąpi organizacji. Sam gniew nie zastąpi programu. A najgłośniejszy okrzyk nie zastąpi ludzi gotowych do wieloletniej, konsekwentnej pracy.
Jeżeli naprawdę chcemy zmienić Polskę, zacznijmy wreszcie budować siłę obywatelską, która będzie zdolna tę zmianę przeprowadzić.
